czwartek, 12 lutego 2009

Ech

W okolicach pracy wieści niewesołe. Zainteresowani wiedzą, o co chodzi, nie ma co pisać. Po prostu żałoba...

Na ulicach dalej pełno wariatów, którzy nie szanują życia ani swojego, ani innych. Albo są chamscy. Albo jedno i drugie. Szkoda gadać.

Nasz niedoszły premier z Krakowa miał odlot w samolocie i skończył skuty kajdankami przez niemieckich policjantów; minister sprawiedliwości zwiał ze Stanów przed długami; media żerują nad zwłokami zamordowanego geologa.

Się, cholera, nazbierało pozytywów.

3 komentarze:

Maciek pisze...

'... miał odlot w samolocie ...'

Czy Ty sugerujesz, że ten pan był pod wpływem?

Brittabella pisze...

No, miał odlot, bo to w samolocie było i leciał... Maciek, naprawdę, Twoja skąpa wiedza o świecie mnie przeraża! Samoloty latają!

marcinuz pisze...

Noo, ale on ten odlot miał przed startem samolotu...