sobota, 6 czerwca 2009

Śmignął tydzień

…a blog porastają chwasty…

Nic to. Jedziemy naprzód.

Rozpoczął się sezon zajęć ostatnich. Dzisiaj zaliczyłem dwa. Znaczy, od teraz wszystkie soboty wolne. Bez wyjątku. Spanie do co najmniej wpół do ósmej i śniadania, które będzie można wreszcie dokładnie przeżuć. Czysta przyjemność.

Starzejemy się. Wczoraj padło na naszego Gretka (który może się pocieszać, że—co by się nie działo—zawsze będzie młodszy od niżej podpisanego). Urodziny odprawiliśmy należycie, jedni Jedynym Prawdziwym Piwem, inni sokiem pomarańczowym, jeszcze inni podejrzaną zielonkawą substancją, którą przed spożyciem należało dobić za pomocą słomki. Nawet udało nam się dokonać kilku obserwacji socjologicznych, kiedy do naszego lokalu wkroczyła ekipa opłakująca porażkę naszych z nienaszymi. A kiedy obowiązek naukowy już wypełniliśmy, udaliśmy się (w ramach pub walkingu) do Dobrego Wojaka, gdzie Kasztanu zabawiał nas żarcikami o dość wysokim (jak na tę porę dnia) poziomie artystycznym. Jednym zdaniem—wieczór w pytkę Zbysia. Szkoda tylko, że Gość Honorowy tak szybko nas opuścił…

Zimno. Aż marzną mi te cholerne paluszki. Temperatura w mieszkaniu w porywach dobija do 20 stopni. Na szczęście Accuweather przepowiada ocieplenie już niedługo. Oby tylko nie skończyło się tak, jak zwykle.

Do pół-urlopu 4 dni.

Piosenka na dziś: Evil Little Goat

PS. Zaległy kawał (z magicznej strony gugle):

W lesie zajączek zakładał sklep. Przyszedł do niego niedźwiedź, który bał się konkurencji więc próbował go zastraszyć.

- Zając przyjdę tu 3 razy a jak kiedyś nie będzie tego, co chce to ci sklep podpale.

Niedźwiedź na drugi dzień przychodzi i mówi:

- Dawaj zając 20kg łabędziego pierza.

No to zając biegnie do piwnicy i niesie 20kg pierza. Wkurzony niedźwiedź bierze towar i wychodzi.

Następnego dnia wraca i mówi:

- Proszę mleko w proszku.

A zając spod lady wyciąga mleko i podaje misiowi.

3 dnia do sklepu wchodzi ucieszony niedźwiedź i mówi:

-2kg ni chuja.

Zdziwiony zając myśli chwile potem mówi:

- Niedźwiedź chodź za mną.

Weszli na zaplecze i zając gasi światło i pyta:

-Widzisz coś?

-Ni chuja.

-Noto bierz 2kg i SPIERDALAJ

1 komentarz:

Maciek pisze...

Zacny dowcip. Na trzeźwo to nawet abstrakcyjny.