niedziela, 22 listopada 2009

Jakoś leci

Głównie czas, bo dopiero co witaliśmy weekend (trochę późno, jako że rozpoczęliśmy go w sobotę po południu), a tu już prawie po.

Udało mi się wygrzebać z narzędzi elektrochirurgicznych (ciężkie dziadostwo, a do tego można się nabawić jakichś koagulacji) i wciągnąć w pewną grę. Gra jest niemłoda, ale zaskakująco wciągająca. I do tego jeszcze językowa.

Obiecałem recenzję, będzie recenzja. Muszę przyznać, że mocno się przestraszyłem, kiedy z zapowiedzi zaczęło wynikać, że nowy Hey będzie elektroniczny. Ale wziąłem głęboki oddech, poleciałem do empiku, płytę nabyłem i wrzuciłem do odtwarzacza. Zadudniło, zaskwierczało i ruszyło. Prawda, elektroniki dużo, gitary raczej do smaku, a sekcja rytmiczna rządzi. Na szczęście wszystko to służy podaniu świetnego, świeżego materiału, który (podejrzewam) obroniłby się w każdej aranżacji. Dużo się tu dzieje, piosenka może zacząć się mocnym, tanecznym rytmem, a zakończyć się pinkfloydowym walcem. Innymi słowy, płyta mocno pachnie solowymi nagraniami Nosowskiej, która zresztą czuje się w tej muzyce, jak ryba w wodzie. I, wspomagana przez swojego ulubionego producenta, szaleje. Jak dla mnie, polska płyta roku. Szkoda, że konkurencja taka słaba...

Obejrzałem mecz naszej wspaniałej ekstraklasy. I od razu przestałem się dziwić, że nasi narodowi obrywają od wszystkich dookoła (nie licząc Kanadyjczyków, którzy jakoś nieswojo czują się bez kijów hokejowych w rękach). Przypadkowy fan Premiership mógłby oślepnąć z wrażenia, oglądając poczynania takich legionistów, czy innych polonistów.

A w ogóle, to nic mi się nie chce. Odliczanie czasu do przerwy świątecznej już oficjalnie rozpoczęte. Będę śledził z najwyższą uwagą.

Piozenka na dziś: Speed of Sound

2 komentarze:

Maciek pisze...

Co to za gra? Typuję, że 'Grzybobranie'?

marcinuz pisze...

Niestety, bardzo blisko, ale nie.
Gra to swojskie 'Literaki' i osiągam w niej poziom uzależnienia "przydałby się cewnik".