Nie myśląc o tym, co na temat świeżo wybranego przywódcy pewnego państewka powiedział pewien poseł pewnego ugrupowania, wspieranego przez pewną rozgłośnię z pewnego miasta, które głównie znane jest z całkiem nie najgorszych pierników, zebraliśmy się ponownie wokół GoTowego stolika. Skład pięcioosobowy; zabrakło Kubka, który aktualnie wojażuje poza granicami naszego uroczego miasteczka.
Działo się wiele, graliśmy do upadłego, robiliśmy tylko piętnastominutowe przerwy (które średnio trwały trzy i pół minuty). Mordowaliśmy się nawzajem, zawieraliśmy sojusze, łamaliśmy obietnice, zdradzaliśmy się i używali gróźb karalnych; robiliśmy nawet czarne listy ludzi, z którymi nigdy-przenigdy. Czyli zabawa na całego przy szczęku mieczy oraz odgłosach gwałtu i grabieży.
Najważniejszym wydarzeniem była chyba pierwsza wygrana Kudłatej, która tym samym dołączyła do szlachetnego grona Lordów Zwycięzców (których najłatwiej rozpoznać po odzieży pociętej od przesiadywania na Żelaznym Tronie). Najciekawsza była zdecydowanie ostatnia rozgrywka, podczas której Martka niemiłosiernie gnębiła Kasztana, na czym skorzystała reszta zawodników. Ze względu na mnogość wydarzeń, tradycyjnej tabelki nie będzie. Odnotuję tylko, że oprócz Kudłatej po wiktorię sięgnęli Misia i Kasztan.
Czerwoni trzymają się mocno. Jakby ktoś ich do tych krakenów z Czelsi przykleił. Jeszcze 26 takich kolejek i kto wie, kto wie...?
Piosenka dnia: All I Want (zdecydowanie najlepszy kawałek postpunkowy, numer z czasów, kiedy The Offspring można było jeszcze zaliczyć do młodych gniewnych)
Rzeźnia na ten tydzień: wydzielanie wewnętrzne, hormony, wole, choroby przysadkowe i podwzgórzowe.
Działo się wiele, graliśmy do upadłego, robiliśmy tylko piętnastominutowe przerwy (które średnio trwały trzy i pół minuty). Mordowaliśmy się nawzajem, zawieraliśmy sojusze, łamaliśmy obietnice, zdradzaliśmy się i używali gróźb karalnych; robiliśmy nawet czarne listy ludzi, z którymi nigdy-przenigdy. Czyli zabawa na całego przy szczęku mieczy oraz odgłosach gwałtu i grabieży.
Najważniejszym wydarzeniem była chyba pierwsza wygrana Kudłatej, która tym samym dołączyła do szlachetnego grona Lordów Zwycięzców (których najłatwiej rozpoznać po odzieży pociętej od przesiadywania na Żelaznym Tronie). Najciekawsza była zdecydowanie ostatnia rozgrywka, podczas której Martka niemiłosiernie gnębiła Kasztana, na czym skorzystała reszta zawodników. Ze względu na mnogość wydarzeń, tradycyjnej tabelki nie będzie. Odnotuję tylko, że oprócz Kudłatej po wiktorię sięgnęli Misia i Kasztan.
Czerwoni trzymają się mocno. Jakby ktoś ich do tych krakenów z Czelsi przykleił. Jeszcze 26 takich kolejek i kto wie, kto wie...?
Piosenka dnia: All I Want (zdecydowanie najlepszy kawałek postpunkowy, numer z czasów, kiedy The Offspring można było jeszcze zaliczyć do młodych gniewnych)
Rzeźnia na ten tydzień: wydzielanie wewnętrzne, hormony, wole, choroby przysadkowe i podwzgórzowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz