niedziela, 22 marca 2009

Achtung, Achtung

Pan listonosz znowu podrzucił do skrzynki coś miłego (to znaczy awizo czegoś miłego, bo od jakiegoś czasu matołowi nie chce się wchodzić na 3-cie piętro i zostawia karteczki z adnotacją "adresata nie było w domu"; panienka na poczcie w odpowiedzi na skargę stwierdziła "Ale ile razy ja mam mu to mówić?"; ech, nasze kochane, państwowe przedsiębiorstwa...). Achtung Baby. Jak dla mnie, najlepsza płyta U2. I, jak to ktoś ładnie określił, ostatnia wielka. Bez słabego punktu. Od Zoo Station do Love Is Blindness. Nagrana w magicznym roku 1991.

Czerwoni zaaplikowali dziś Aston Villa 5 bramek, Gerrard był odpowiedzialny za 3 z nich. Odżyły (być może płonne) nadzieje na tytuł. Zwłaszcza, że ManU coś się sypie, a Chelsea gra chimerycznie.

Skończył się sezon w skokach narciarskich. Nasze orły-sokoły-kruczki na otarcie łez po koszmarnych wyczynach ostatnich paru miesięcy na osłodę zameldowali się na podium (3x pod rząd, w tym raz drużynowo!). Prawda, że konkursy odbywały się w warunkach, które bardziej nadawały się bardziej do puszczania latawców, w klasyfikacji generalnej dawno było już posprzątane, a cała czołówka bardziej myślała o tym, gdzie by tu polecieć na wakacje, ale fakt jest faktem. W świat poszła fama, że jesteśmy potęgą. I basta.

Piosenka na dziś: Acrobat

Do Wrocka 6 dni

Brak komentarzy: