niedziela, 26 kwietnia 2009

Here Comes The Sun

Świeci. I świeci. I dobrze. Nie będę się czepiał, że świeci. Jeszcze mogłoby przestać...

Zakupiłem byłem ostatnią Nosowską. Czyli Osiecką. Dwa w jednym, znaczy. I się zasłuchałem. Chociaż gdyby ktoś mnie jeszcze niedawno zapytał o twórczość Osieckiej i muzykę napisaną do jej tekstów, to wypowiedziałbym się dość okrutnie. Punkt dla Nosowskiej, która zresztą znowu zgarnęła jednego czy dwa Fryderyki.

A propos Fryderyków. Wiele można zrozumieć. Że Czesław, który śpiewa, że Coma... ale Erykah Badu? Ze wszystkich płyt wydanych w zeszłym roku na całym świecie jej płyta ma być najlepsza? Zresztą ta kategoria wyraźnie nie ma szczęścia i nagrody dostają głównie weterani za całokształt (Pink Floyd, Red Hot Chili Peppers, Rolling Stones, U2, Leonard Cohen, Queen, Prince)...

Nabyłem też najnowszą powieść Rushdiego, The Enchantress of Florence. Rushdie dalej w formie. Baja aż miło; tym razem historycznie, angażując w opowieść samego Akbara Wielkiego, cesarza Mogołów i używając jak zwykle kwiecistego języka. Dla mnie bomba.

W pracy coraz ciężej się mobilizować. Maj za rogiem, temperatura rośnie, włącza się tryb wakacyjny... Brittabellu, może by tak zacząć odliczanie?

Piosenka na dziś: The Ground Beneath Her Feet

3 komentarze:

Maciek pisze...

O tak, odliczanie prosimy. Najlepiej jakieś szachrajskie, żeby było trzeba pracować mniej dni, niż faktycznie potrzeba.

Brittabella pisze...

Odliczanie dostępne na moim gg to:
1. do weekendu majowego
2. do Bożego Ciała
3. do mojego urlopu :) (czyli do 6 lipca)

Teraz jesteśmy w tzw. punkcie 1.

Co do Fryderyków, to jakoś imprezy nie poważam estymą, niestety.

A rumaka kupił?

marcinuz pisze...

eee, nie kupił, promocję skończyli, rumaki zniknęły. szukam następnej okazji.