wtorek, 7 kwietnia 2009

Notatka

Nie, moi drodzy, nie odnoszę się tu do tej słynnej notatki z rozmowy (co też to w ogóle za pomysł, żeby z rozmów robić notatki, a potem grozić ich ujawnieniem, żądać ich ujawnienia czy też grozić żądaniem ich ujawnienia?). To po prostu moja notatka, która nie doczekała się żadnego przyzwoitego tytułu.

Wiosna nam się przypałętała. Wreszcie. Od zeszłego wtorku terroryzuję okoliczne ścieżki rowerowe i przylagające do nich chodniki. Jest super. Energii tyle, że starczyłoby na oświetlenie połowy Tychów (a wczoraj przekonaliśmy się, że jakieś rezerwowe źródło zasilania by się przydało; na szczęście jakaś cwana bestia dawno temu wymyśliła laptopy z pojemnymi akumulatorami, więc mogłem w spokoju--i przy blasku świecy--dokończyć oglądanie filmu). Ciekawe, jak długo uda mi się tę pozimową euforię utrzymać...

Zakończył się (na zawsze--chlip, chlip) Ostry Dyżur. W ostatnim odcinku zebrała się spora część oryginalnej ekipy (ta żywa; nie doszło, niestety, do żadnych seansów spirytystycznych) i poimprezowała na ekranie (możemy się tylko domyślać, jak imprezowali poza). Ogólnie pożegnanie z klasą, w przeciwieństwie do paru innych pożegnań, których byliśmy świadkami. Co nam pozostaje? Ostatnie odcinki piątego sezonu House'a (ktoś podobno ma umrzeć) i Grey's Anatomy (Izzie nam schodzi--ku uciesze kilku osób--na czerniaka), drugiego sezonu Private Practice (tutaj obędzie się chyba bez ofiar śmiertelnych) i trzeciego sezonu Heroes (gdzie jak zwykle trup ściele się gęsto)... i wakacje. 

Na które chyba nie tylko ja czekam z utęsknieniem.

2 komentarze:

Maciek pisze...

Czy jak ktoś czyta Twoją NOTATKĘ, to znaczy, że jest na Twojej KRÓTKIEJ LIŚCIE?

marcinuz pisze...

Od razu na dwóch: krótkiej i czarnej :P