czwartek, 29 maja 2008

Kto kogo?

Szanowna inspekcja zbadała, że co trzecia zabawka zagraża życiu dziecko. Cóż, ciekawa liczba. Ale czy komuś przyszło do głowy zbadać, co które dziecko zagraża życiu zabawki? Bo z moich skromnych obserwacji wynika, że tutaj odsetek zbliża się do jedności. Więc może jest to fair, że przynajmniej jedna trzecia zabawek ma szansę na kontratak?

4 komentarze:

Brittabella pisze...

Badań nie przeprowadzano chyba w czasach kiedy ja byłam dzieckiem. Gdyby je jednak przeprowadzono, to okazałoby się, że jedynie z mojego powodu żadna zabawka nie ma szansy na przetrwanie dłużej niż kilka godzin. Ginęły one jednak nie dlatego, że byłam nieskomplikowaną psują-niszczycielką. Ginęły, ponieważ działałam pchana chęcią poznania...tego, co w środku. Przykładów nie przytoczę, bo mój komentarz byłby dłuższy niż notka autora, a to byłoby nieładnie :)

marcinuz pisze...

A ja, oprócz chęci poznania, kierowałem się też chęcią usprawniania (co by to autko lepiej się dla przykładu toczyło z górki pod blokiem)...z wiadomym skutkiem ;)
Hm...Może jednak przykład jakiś, bo coś mi się widzi, że ten komentarz i tak już dłuższy, niż notka autora :))))

Anonimowy pisze...

Googlowałam Cię w poszukiwaniu Twoich robalich fot - nie pamiętałam w jakim serwisie eksponujesz foto-dorobek. No i trafiłam tu :-) Google to wielka kinder niespodzianka :-) Zdrówka. B.O.

marcinuz pisze...

Hehe, wypada się zgodzić :D
a robale są na: http://www.fotolog.com/marcinuz

Zdrówka :)