niedziela, 28 września 2008

Nadchodzi zima

Los to ironiczna bestia, jakbyście jeszcze na to nie wpadli. Ostatnio przekonałem się o tym, nabywając przeziębienie, kiedy właśnie skończyły się trzytygodniowe deszcze niespokojne i wychyliło się zza gęstych chmur słońce. Podobne dolegliwości dopadły też moją rodzinę i moją współlokatorkę, ale oni jakoś nie dostrzegają w tym wszystkim ironii. Raczej śluz i przekrwienie różnorakich narządów...

Nie wiem, czy zauważyliście, ale przeżywamy kryzys. Ponoć największy od tego Wielkiego. Niedługo, jako mali biznesmeni, padniemy. I to nie z przepicia. Zatoniemy w długach (uprzednio je zaciągając na lichwiarski procent). Windykatorzy połamią nam wszystkie kończyny i wyrzucą nas z resztkami naszego dobytku na bruk. Staniemy sobie w kolejce po kuroniówkę, której najpewniej zabraknie tuż przed tym, jak dotrzemy przed obliczę otyłej niewiasty rozdającej posiłki podobnym nam obszarpańcom. Obejdziemy się smakiem, udamy się na odpoczynek pod most i będziemy się modlić pod nosem, żeby komuś nie spodobały się nasze buty.

...albo przestaniemy się przejmować tym, co nawijają giełdowe rekiny tracące wirtualne miliardy i będziemy ciągnąć nasze wózki naprzód. Jak zwykle.

I być może będziemy obserwować jesienną ofensywę pana prezydenta. Podnieci nas zapewne jeszcze bardziej niż ofensywa naszej reprezentacji. Pan prezydent zamierza objechać nasz piękny kraj wzdłuż i wszerz, poprawiając swój wizerunek. Ciekawy jestem tylko, czego pan prezydent użyje do poprawiania swojego wizerunku. Flamastrów? Farb olejnych? Plany są na razie pilnie strzeżoną tajemnicą. Plotka głosi, że były ustalane w słynnej klatce. Tymczasem pan prezydent obraził się, że nie został zaproszony na manewry wojskowe o wdzięcznym kryptoninie Anakonda. Nie ma końca upokorzeniom, które dla dobra kraju znosi pan prezydent. Na szczęście jest twardy i zamierza wytrzymać nie tylko do końca kadencji, ale i całą następną. Zuch chłopak.

5 komentarzy:

Brittabella pisze...

Panu prezydentowi proponuję Photoshopa - jest on niezawodny w takich wypadkach :)

Tobie i współlokatorce życzę zdrowia - pijcie herbatkę z malinami i jedzcie czosnek. Nawet jeśli czosnek Was nie wyleczy to przed wampirami ochroni. Smark, smark, smark...

Maciek pisze...

Taa, a najlepiej to pijcie herbatę z malinowym czosnkiem. Albo mleko z miodem czosnkowym.

A poważnie to se pizzę z czosnkiem zjedzcie i też będzie git.

marcinuz pisze...

Już wychodzimy z kryzysu. Dzięki! Herbata z malinowym czosnkiem nie okazała się na szczęście konieczna :D

Anonimowy pisze...

mów za siebie marcinuz! kto wychodzi z kryzysu ten wychodzi:P

marcinuz pisze...

proszę mi tu nie siać defetyzmu!