środa, 24 września 2008

Szarość, widzę szarość

Taki kolor. W połowie drogi między czernią a bielą. Szarość na zewnątrz, przelewająca się przez okna do środka. Śliska i nieprzyjemna. Mokra.

Na szczęście można się przed nią schować. Jednym ze sposobów jest dla mnie od niedzieli świat Sagi. Początek trudny, rwany; komplikacja goni komplikację, mnogość bohaterów miesza człowiekowi w głowie. Ale stopniowo bohaterowie stają się naszymi znajomymi: przyjaciółmi i wrogami. I możemy na przykład gorąco nienawidzieć zdradzieckich Lannisterów. Albo trzymać kciuki za twardych i honorowych Starków.

Martin pisze świetnie. Dała mu Bozia talent do tworzenia skomplikowanych historii, w których jednak czytelnik się nie gubi. Wprawnie dozuje akcję i niezbędne tło historyczne. A wszystko robi to z tzw. epickim rozmachem. 

Dobra, zdejmuję szatki filologa. Teraz parę słów o innych sposobach na szarość. Pierwszy to--wstyd się przyznać--telewizja, którą właśnie dwóch sprawnych techników zainstalowało w nowej siedzibie Marcinuz Industries Inc. Wreszcie znowu mam dostęp do BBC i CNN, i innych trzyliterowych skrótów. A dzięki temu, że to pakiet cyfrowy, mogę przełączać ścieżkę dźwiękową w niektórych kanałach na oryginalną. Żeby jeszcze nie było szkoda czasu na siedzenie i oglądanie... Z tv przyszło łącze internetowe, w końcu o przyzwoitej prędkości. Co oznacza, że będę blogował dalej, niech bogowie mieją nas w opiece!

Dobra. Idę na obiad. Trzeba uzupełnić zapasy energii na resztę tego szarego (z wyjątkami opisanymi powyżej) dnia.

5 komentarzy:

Brittabella pisze...

Och, jak ja Ci zazdroszczę!!!!!!!!

marcinuz pisze...

Tylko czego konkretnie? A może tego wszystkiego? ;)

Maciek pisze...

Mwahahaha! Kolejny uzależniony od sagi! Mwahahaha!

marcinuz pisze...

Nie śmiej się tak, będziesz mi paczki na odwykówkę przysyłał :P

Brittabella pisze...

Czasu wolnego... :)