Taki kolor. W połowie drogi między czernią a bielą. Szarość na zewnątrz, przelewająca się przez okna do środka. Śliska i nieprzyjemna. Mokra.
Na szczęście można się przed nią schować. Jednym ze sposobów jest dla mnie od niedzieli świat Sagi. Początek trudny, rwany; komplikacja goni komplikację, mnogość bohaterów miesza człowiekowi w głowie. Ale stopniowo bohaterowie stają się naszymi znajomymi: przyjaciółmi i wrogami. I możemy na przykład gorąco nienawidzieć zdradzieckich Lannisterów. Albo trzymać kciuki za twardych i honorowych Starków.
Martin pisze świetnie. Dała mu Bozia talent do tworzenia skomplikowanych historii, w których jednak czytelnik się nie gubi. Wprawnie dozuje akcję i niezbędne tło historyczne. A wszystko robi to z tzw. epickim rozmachem.
Dobra, zdejmuję szatki filologa. Teraz parę słów o innych sposobach na szarość. Pierwszy to--wstyd się przyznać--telewizja, którą właśnie dwóch sprawnych techników zainstalowało w nowej siedzibie Marcinuz Industries Inc. Wreszcie znowu mam dostęp do BBC i CNN, i innych trzyliterowych skrótów. A dzięki temu, że to pakiet cyfrowy, mogę przełączać ścieżkę dźwiękową w niektórych kanałach na oryginalną. Żeby jeszcze nie było szkoda czasu na siedzenie i oglądanie... Z tv przyszło łącze internetowe, w końcu o przyzwoitej prędkości. Co oznacza, że będę blogował dalej, niech bogowie mieją nas w opiece!
Dobra. Idę na obiad. Trzeba uzupełnić zapasy energii na resztę tego szarego (z wyjątkami opisanymi powyżej) dnia.
5 komentarzy:
Och, jak ja Ci zazdroszczę!!!!!!!!
Tylko czego konkretnie? A może tego wszystkiego? ;)
Mwahahaha! Kolejny uzależniony od sagi! Mwahahaha!
Nie śmiej się tak, będziesz mi paczki na odwykówkę przysyłał :P
Czasu wolnego... :)
Prześlij komentarz