Mało kto przeczuwał, przewracając się rano z boku na bok, że ta niedziela okaże się dniem historycznym. A takim się właśnie okazał dzień 19 października roku pańskiego 2008.
Ale po kolei. W kasztel de Kasztan odbyła się kolejna sesja MLG, skład czteroosobowy (Kasztan, Misia, Kubek i Wasz drogi narrator). Po rozgrzewce w postaci partyjki Piratów (w której nie zająłem, wbrew przewidywaniom, ostatniego miejsca) zasiedliśmy do planszy przedstawiającej wycinek świata Westeros. W tle przygrywała średniowieczna muzyka bojowa, tudzież ścieżka dźwiękowa klasycznego Goło i wesoło.
Pierwsza rozgrywka przebiegła pod dyktando Lannisterów, którzy najpierw opanowali ziemie przysypiających Greyjoyów, a potem rozpoczęli długą i krwawą kampanię przeciwko Starkom. Ci dość długo mieli w niej przewagę, ale dzięki kilku szlachetnym lecz nieroztropnym decyzjom Eddarda, utracili dwa kluczowe zamki i musieli uznać wyższość lwów. Na południu tymczasem trwała wyniszczająca wojna pomiędzy Tyrellami a Baratheonami, która pozwoliła Lannisterom niepostrzeżenie opanować siedem twierdz i zakończyć grę pierwszym tego dnia historycznym zwycięstwem. Konieczne są w tym miejscu gratulacje dla Kubka, który niesiony na skrzydłach osobistych sukcesów wykroił dla siebie pierwszą GoTową wiktorię. Tabelka tej gry wygląda następująco:
1) Kubek
2) Kasztanu
3) Misia
4) Marcinuz
Ale na tym nie koniec. Ponieważ partia przebiegła nadspodziewanie szybko, po przegrupowaniu sił, zasiedliśmy do rozgrywki numer 2. Tutaj najwięcej do powiedzenia mieli Baratheonowie, wspierani sojuszem ze Starkami (toczącymi ciężkie boje z Lannisterami, którzy mieli wielką ochotę na Żelazny Tron). Tyrellowie nieopatrznie zajęli King's Landing, co Baratheonowie potraktowali jako osobistą zniewagę i nie spoczęli, dopóki nie zajęli siedziby Tyrellów, która okazała się siódmą ich posiadłością (nawiasem mówiąc odbitą Lannisterom, których dowódca popełnił przy tym kardynalny błąd taktyczny). Koniec gry i kolejna historyczna chwila: pierwsze zwycięstwo Waszego narratora. Jeszcze tabelka:
1) Marcinuz
2) Kasztanu
3) Misia
4) Kubek
Żyć, nie umierać. Pilsner zagryzany pizzą pepperoni smakował jak nigdy. Żeby tak było i następnym razem...
6 komentarzy:
gratulacjones:) ciesz sie zwyciestwem, bo nastpenym razem wygram ja:)
ja czyli Martka:)
dzięks. a do Twojego zwycięstwa postaram się nie dopuścić. już się w wiktoriach rozsmakowałem i tanio skóry nie sprzedam :D
A ja cały czas okupuję sobie drugie miejsce. Także powygrywajcie sobie, dzieci, jeszcze troszkę, bo potem będę już tylko ja i ja i ja...
najważniejsze jest dobre samopoczucie :P
Cześć proszę skontaktuj się ze mną bo znalazłam na twoim blogu że jesteś raterem firmy L. dla wielkiego G. Ja też nim jestem. Chciałam pogadać o detalach i polskich realiach no i jeszcze mam pytanko dotyczące Tradosa. Mój mail bella25@buziaczek.pl
Prześlij komentarz