Wybrałem się dzisiaj do lekarza. I to nie ze względu na mój przeciekający (dzisiaj na szczęście bardzo umiarkowanie) nos. Nie. Dzisiaj miałem mieć umówione 1,5 miesiąca wcześniej badanie.
Badanie cool, jazzy i tredny, bo na jakichś mocarnych machinach, które potrafi obsłużyć wyłącznie lekarz. Stąd zresztą ten długi okres oczekiwania.
Wlazłem do przychodni i z miejsca się zgubiłem. Przychodnia została właśnie odmalowana i w ramach ułatwiania życia pacjentom nie umieszczono nigdzie żadnych oznaczeń gabinetów. Na szczęście trafił się kumaty ochroniarz i wskazał mi drogę. Dotarłem.
I tu zaczęły się prawdziwe schody. Bo drzwi gabinetu okazały się być jakimś magicznym portalem. Myślałem, że wchodzę do pracowni EMG, a zawitałem w głębokim PRL-u. Siostra krzątająca się po pomieszczeniu niezmiernie zdziwiła się, że przyszedłem. Co sprawiło, że z kolei zdziwiłem się ja, więc odpowiedziałem, że jestem umówiony, mam świstek i w ogóle.
- Ale my do pana nie dzwoniliśmy - rzuciła siostra.
- No nie - odparłem.
- A to znaczy, że badanie jest odwołane, bo nie ma pani doktor.
- A kiedy będzie?
- Nie wiem. Będziemy dzwonić.
Nic więcej nie pozostało do powiedzenia. Pożegnałem się grzecznie i wyszedłem.
Swoją drogą, ta siostra załatwiła sobie niezłą fuchę. Tak sobie siedzi i od czasu do czasu instruuje ludzi, żeby przyszli w innym terminie. Też bym tak chciał.
4 komentarze:
U Rafała w szpitalu była jedna pani fizjoterapeutka, która spała na biurku i moczyła nogi w misce. Taka była zapracowana.
To chyba oficjalny rekord. Trzeba zanotować w jakiejś księdze :D
Właśnie się zaczęłam zastanawiać, po co EMG na katar...
Niech żyje czytanie ze zrozumieniem.
A którą to przychodnię remontowali? Bo ja się ostatnio zgubiłam w czwórce z tych samych powodów:P
Ta przy szpitalu. Właściwie to trudno powiedzieć, co to jest, bo jest tam chyba nawet oddział samego szpitala...
Prześlij komentarz