środa, 1 października 2008

Służba

Wybrałem się dzisiaj do lekarza. I to nie ze względu na mój przeciekający (dzisiaj na szczęście bardzo umiarkowanie) nos. Nie. Dzisiaj miałem mieć umówione 1,5 miesiąca wcześniej badanie.

Badanie cool, jazzy i tredny, bo na jakichś mocarnych machinach, które potrafi obsłużyć wyłącznie lekarz. Stąd zresztą ten długi okres oczekiwania.

Wlazłem do przychodni i z miejsca się zgubiłem. Przychodnia została właśnie odmalowana i w ramach ułatwiania życia pacjentom nie umieszczono nigdzie żadnych oznaczeń gabinetów. Na szczęście trafił się kumaty ochroniarz i wskazał mi drogę. Dotarłem.

I tu zaczęły się prawdziwe schody. Bo drzwi gabinetu okazały się być jakimś magicznym portalem. Myślałem, że wchodzę do pracowni EMG, a zawitałem w głębokim PRL-u. Siostra krzątająca się po pomieszczeniu niezmiernie zdziwiła się, że przyszedłem. Co sprawiło, że z kolei zdziwiłem się ja, więc odpowiedziałem, że jestem umówiony, mam świstek i w ogóle.

- Ale my do pana nie dzwoniliśmy - rzuciła siostra.

- No nie - odparłem.

- A to znaczy, że badanie jest odwołane, bo nie ma pani doktor.

- A kiedy będzie?

- Nie wiem. Będziemy dzwonić.

Nic więcej nie pozostało do powiedzenia. Pożegnałem się grzecznie i wyszedłem.

Swoją drogą, ta siostra załatwiła sobie niezłą fuchę. Tak sobie siedzi i od czasu do czasu instruuje ludzi, żeby przyszli w innym terminie. Też bym tak chciał.

4 komentarze:

Brittabella pisze...

U Rafała w szpitalu była jedna pani fizjoterapeutka, która spała na biurku i moczyła nogi w misce. Taka była zapracowana.

marcinuz pisze...

To chyba oficjalny rekord. Trzeba zanotować w jakiejś księdze :D

ginewra pisze...

Właśnie się zaczęłam zastanawiać, po co EMG na katar...
Niech żyje czytanie ze zrozumieniem.
A którą to przychodnię remontowali? Bo ja się ostatnio zgubiłam w czwórce z tych samych powodów:P

marcinuz pisze...

Ta przy szpitalu. Właściwie to trudno powiedzieć, co to jest, bo jest tam chyba nawet oddział samego szpitala...