środa, 8 października 2008

Ludzie


People are bloody ignorant apes,  zauważył swego czasu Samuel Beckett. I trudno się z nią, słuchając wypowiedzi naszych niektórych rodaków, nie zgodzić.

Wczoraj (znowu) zagrzmiał pan prezydent. Zagrzmiał, że służby zdrowia nie wolno prywatyzować, że zdrowie to nie towar i że trzeba o tę kwestię zapytać obywateli. Pięknym komentarzem do tej wypowiedzi był materiał z Teleexpressu, w którym leciwe pacjentki pewnego szpitala postulowały, że sprawy powinny zostać tak, jak są. Bo jest dobrze. Żadnego przekazywania państwowej własności w ręce chciwych prywaciarzy. Nieświadome były jednak jednego faktu: że szpital, w którym leżały, od dawna jest prywatny...

Ignorance is bliss... Tylko kiedy w ręce ignorantów oddaje się władzę, wyniki mogą być opłakane. Przypomina się jeszcze powiedzenie o małpie i brzytwie. Bylebyśmy po raz kolejny nie stali ofiarą takiej małpy.

5 komentarzy:

Brittabella pisze...

Nie dawać zarobić prywaciarzom! Bo taki to na pewno w łapę daje i kradnie! I do kościoła nie chodzi!

marcinuz pisze...

...a w ramach relaksu odgryzają łebki gołębiom, banda szatanistów!

Maciek pisze...

A mi się podobało jak pan prezydent powiedział, że zrobi referendum w kwestii szpitali. Tyle tylko, że on sam to sobie może co najwyżej kupę zrobić, a nie referendum.

Brittabella pisze...

Kupę zrobić - też przyjemne :)

marcinuz pisze...

Sama idea referendum jest fajna. Pod warunkiem, że każdy głosujący najpierw zdałby egzamin ze znajomości tematu. Bo z reguły robi się z tego plebiscyt pt. "czy lubisz aktualny rząd". Irlandczycy niedawno w ten sposób utrącili traktat parakonstytucyjny, kompletnie nie wiedząc, o co w nim chodzi...