A dla mnie zaczął się rok... szkolny. Piąty z kolei po drugiej stronie nauczycielskiego biurka. Wprawdzie na razie nie są to kursy stacjonarne (jak uświadomił mnie niezawodny Gretek, który już ostrzy sobie zęby na nowe grupy; pożyczyłby sobie trochę tej pozytywnej energii, oj, pożyczył), ale zawsze coś.
Wczoraj za to zebrała się silna grupa pod wezwaniem i zasiadła do planszy (uprzednio posiliwszy się po staropolsku pizzą i colą z różnymi dodatkami). Plansza przedstawiała mapę Zachodnich Krain, o które biło się pięć rodów. W pierwszej rozgrywce z miejsca Lannisterowie podcięli skrzydła Greyjoyom, którzy już do końca nie ostrząsnęli się z szoku. Na północy za to dzielnie spisywali się niedoświadczeni Starkowie. Ale nawet dzielność Starków, wyrafinowanie Tyrellów i zdradzieckie knowania Lannisterów nie były w stanie powstrzymać Baratheonów przed marszem po zwycięstwo. Jelenie zatriumfowały właściwie nie angażując się w działania wojenne. Rozgrywka druga potoczyła się już zupełnie inaczej. Bardzo długo na prowadzeniu byli Greyjoyowie, jednak połączone siły pozostałych rodów pokazały im, gdzie ich miejsce. Baratheonowie rozsypali się zupełnie; niedobitki schroniły się na statku i stamtąd obserwowały walkę. Tyrellowie opanowali południe sukcesywnie posuwali się na północ. Lannisterowie znaleźli się w klinie pomiędzy Greyjoyami i Tyrellami, i desperacko walczyli o przetrwanie. A na północy Starkowie konsekwetnie zbierali środki, dopieszczali swoją strategię i ostatecznie to oni zdobyli siedem zamków i zakończyli nasze zmagania.
Wczoraj pojawił się też zacny pomysł powołania do życia Ligi GoTa. Zawodnicy są zmobilizowani, nastawieni entuzjastycznie, knują aż miło. Będzie się działo. Bylebyśmy nie przyzwyczaili się do tych wszystkich podchodów i nie zaczęli sobie wbijać różnych rzeczy w plecy w życiu pozaplanszówkowym...
2 komentarze:
Już widzę jak zwyczaje z 'GoT'a przechodzą na nawyki w pracy: licytacja o najdłuższą przerwę między zajęciami, udzielanie wsparcia w postaci zastępstw i atak Dzikich w postaci uczniów z A1.
Racja. Tylko ataki Dzikich najgorsze byłyby z AG1 :D
Prześlij komentarz