niedziela, 7 grudnia 2008

Pokrótce

Czyli bez zbędnych słów. Chyba, że jakieś się napatoczą.

Rozpoczął się sezon wyskokowy. Polacy startują. Austriacy, Finowie, Szwajcarzy wygrywają.

Odwiedziłem lokalny pub o oryginalnej nazwie "Warka". Wypiłem żywca za 8 zeta. Jeszcze dochodzę do siebie.

Dowiedziałem się, czym grozi utrzymywanie pozycji, w której właśnie się znajduję. Będę miał koszmary.

Po rekonwalescencji wróciła moja konkabentka. Kabina numer jeden zaszalała. Aż nas mistrz Błażej musiał przystopować.

Czerwoni trzymają się na topie. Jeszcze 22 kolejki i będziemy świętować.

Kaczyński pozostają w dalszym ciągu Kaczyńskimi. Medycyna w dalszym ciągu jest bezradna.

Moje CPE niedługo przemianujemy z Ianem na PMS; nazwa bardziej adekwatna i pozwalająca lekko się uśmiechnąć, chociaż wcale nie jest nam do śmiechu.

Martka wyemigrowała na północ. Na parkingu przy Beście brakuje zielonej Ibizy. Ale, cholera, wcale nie jest łatwiej zaparkować.

Kasztanu znowu wygrał w GoTa. Trzeba się będzie zmówić i przetrzepać mu skórę, tak dla równowagi we wszechświecie.

Zgubiłem rękawiczkę. Może ktoś widział? 

Umyłem wczoraj swoje okna. Po dzisiejszym deszczu zastanawiam się, po co.

Idę czytać.

5 komentarzy:

Brittabella pisze...

Nie CPE, Marcinuz, tylko CEP!

Zaintrygowała mnie ta kabina nr 1....

marcinuz pisze...

Kabina nr 1 sama w sobie jest mało intrygująca... słuchawki, komputer, dwa fotele, wielka szyba oddzielająca nas od reszty świata... taka samodzielna jednostka dydaktyczna, że się tak wyrażę. Tylko kabina + Gosia + ja = głupawka na maksa :D

Moje CEPy... brzmi nieźle... i jakoś tak...adekwatnie :P

Anonimowy pisze...

a okna to umysliśmy dla zasady :) i będziemy to praktykować co jakiś czas jak pogoda pozwoli! tak dla przypomnienia flatmacie.... :)
m&m

Brittabella pisze...

Oł maj god, Miska Cie do roboty zagnała...

W kwestii formalnej - to ja odnalazłam Twoją rękawiczkę!

marcinuz pisze...

Moje palce będą Ci wdzięczne po wsze czasy :D

Hm, następnym razem uda się jej w okolicach Wielkanocy :P