czwartek, 14 sierpnia 2008

Bo zupa była...


 Nasi to jednak mistrzowie tłumaczenia. Fakty właśnie pokazały naszego szermierza, który z rozbrajającą prostolinijnością stwierdził, że "sędzia był jakiś... skośny". Nie powiedział niestety, co dokładnie miał na myśli. Może że krzywy? Nie potrafił stanąć prosto? A może patrzał z ukosa? Zezował? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że jeden z naszych wybrańców przed kamerami strzelił hasłem, za które w cywilizowanym kraju ludzie po prostu by się wstydzili.

Dla odmiany, trener naszych wybitnych (i na basenach, i na drogach ekspresowych) pływaczek przekonuje, że świetne wyniki Chinek są... "irracjonalne". No tak, o wiele bardziej racjonalnie byłoby skończyć zawody na czwartym miejscu i uniknąć w ten sposób uciążliwości stania na podium, wdzięczenia się do kamer i odbierania nagród pieniężnych.

Ale nie tylko biało-czerwoni obrywają. Dostało się też niejakiemu Bradowi Pittowi. Dostało się po twarzy, w I rundzie turnieju bokserskiego. Mam nadzieję, że nie wpłynie to na jego karierę aktorską.

Tymczasem najnowsza ankieta przeprowadzona wśród rodziców mówi, że najbardziej boją się oni, że ich pociechy będą poza domem palić trawkę i (chyba w domu) grać w Grand Theft Auto. Na następnych miejscach są: oglądanie filmów porno i picie piwa. Kurcze, lecę na Allegro zobaczyć, po ile to GTA schodzi... Bo to naprawdę musi być fun, skoro trafiło między maryśkę, a piwo... :D

A na koniec kawałek dnia. Tym razem rysunkowy:

Brak komentarzy: