Jako tymczasowa głowa (w przyszłym tygodniu zostanie ścięta) rodziny, udałem się byłem dzisiaj na zakupy do hipermarketu. Pogoda--zajebista; ludzie--masakra; ruch na drogach--masakra po raz drugi. Jeszcze zanim dotarłem, mało nie rozjechałem paru kolesi, którzy najwyraźniej nie uważali w szkole, kiedy pani mówiła, że na przejścia dla pieszych się nie wbiega. Nic to. Zaparkowałem (daleeeeeeeeeko), doleciałem do sklepu, złapałem tę parę niezbędników (musztarda, sos do spaghetti, papryka) i zameldowałem się przy kasie ekspresowej.
Rzecz jasna, tutaj zaczęły się schody. Okazało się, że arytmetyka jest rzeczą względną. Wielki baner nad kasą krzyczy, że kasa dla ludzi z 10 rzeczami lub mniej. Blondynka przede mną (i facet przed blondynką) wykazali się jednak elastycznością myślenia i specjalnie na liczby nie zwracali uwagi. U blondynki naliczyłem (stojąc w kolejce do kasy naprawdę nie ma nic do roboty) przedmiotów dziewiętnaście; przy czym ona jeszcze ładowała różnorakie cukrzane smakołyki przed kasą wystawiane tak, że jej końcowy rachunek (podejrzałem) wyniósł okrągłe 123,57 nowych polskich. I bynajmniej kawioru nie kupowała. Można się zapowietrzyć.
W drodze powrotnej pogoda jeszcze się poprawiła, chlusnęło aż miło, błysnęło się parę razy dla lepszego efekty, pogoniło ludzi na przejścia. Serio, tylu samobójców, co dzisiaj, nie widziałem od dawna... Ale było, minęło. Obiad smakował, tanie wino, którym obiad zapiłem także. Żyć nie umierać.
A jak komuś się humor popsuje, zawsze może pomyśleć o tych biedakach, co to w góry nasze popędzili na długi łykend. Ci to dopiero muszą przeklinać, ściśnięci jak sardynki w okolicznych pubach i płacący niebotyczne rachunki za piwo, a mający jeszcze w perspektywie powrót do domu w koszmarnych korkach... hehehe, aż się trochę za oknem rozjaśniło :D
I jeszcze obrazek:

2 komentarze:
Marcinuz, no coś Ty? Tyś serio nie wiedział, że w soboty się do Tesco nie jeździ? Ani przed świętami? Ani przed północą?
Co do ilustracji komicznej u nas nagrodę zgarnęłaby Ms Chińska Zupka ;)
A co do tych co w górach, to rano widziałam, że Agul zaświeciła się na gg - czyżby deszcz ich wywiał do domu?
Wiedzieć, wiedziałem, ale jak mus, to mus. Zresztą, to był Real, nie Tesco :D. A co się tam dzieje przed północą??? Straszą???
Ms. Chińska Zupka mój głos ma zapewniony :D.
Prześlij komentarz