Sypło. A nawet sypnęło. Śniegiem. Wszędzie dokoła. Takie sypanie było całkiem przyjemne, kiedy moim ulubionym środkiem lokomocji były sanki ciągnięte przez jedno z rodziców. A teraz... teraz to nic, tylko szukać frajera, który miałby ochotę odśnieżyć mojego korsiaka.
Jacyś chętni?
Wczoraj pięknie sobie pograliśmy, kto trzeba wygrał (Starku), kto trzeba - zadekował się w Harrenhal i czekał na lepsze czasy (Lannister). Wypróbowaliśmy opcję z fortyfikacjami i... wiele układu sił to na planszy nie zmieniło. Ale za to było trochę zabawy - w końcu mieliśmy do zabawy kilka dodatkowych klocków.
A po grze połamałem z Martką trochę przepisów. O szczegóły pytajcie Martkę, bo obiecałem dyskrecję. W każdym razie na Braterską dojechaliśmy cali i zdrowi.
W szerokim świecie znowu narozrabiał nam Palikot, między innymi pytając, czy Jarosław to przypadkiem nie Jarosława. Nawet król Donald się oburzył. A Lecha tak wcięło, że wziął i spóźnił się na samolot. Chodzą też słuchy, że w ramach pocieszania Polaków po tym straszliwym ciosie Putin na maksa odkręci gaz i jeszcze dorzuci parę baryłek ropy gratis. I tylko Biały Dom milczy, szykując się do inaugracji. Ech, ci Amerykanie, nic się nie orientują w polskiej polityce...
8 komentarzy:
Jestem w Pszczynie, sypie strasznie. Czy wrócę przez te śniegi do domu? Nie wiem...może na wiosnę dopiero?
Jak znajdziesz chętnych na odśnieżanie to jednego odpal. I niech szyby też oskrobie.
@Ginewra: nie ma sprawy. może jeszcze lakier nawoskuje ;)
@Brittabella: jak to? i kto nas będzie hospitalizował????
Ja skrobałam dziś szyby w aucie Ginewry. Nadam się?
Nadasz! Tylko referencje od Ginewry przynieś!
I jakieś CV, żebyśmy mieli dowód, że masz już jakieś doświadczenie w tej robocie.
I prosiłbym jeszcze zaświadczenie o niekaralności. Tak dla pewności.
I tu się sprawa rypła...
Prześlij komentarz