poniedziałek, 7 lipca 2008

Nie cierpię: part 2


Nie cierpię tego, że w moim kochanym mieście śmieciarki zastępują budziki, budziki, których żadną miarą nie można przestawić na żadną rozsądną godzinę ani wyłączyć, gdy już zostało się brutalnie wyrwanym z krainy snów. Nie cierpię śmieciarzy ślimaczących się z tymi cholernymi kontenerami, jakby spodziewali się znaleźć w środku pojemniki z nitrogliceryną, nie cierpię tego, że blokują mój parking na dobre piętnaście minut, nie cierpię smrodu towarzyszącego całej operacji. Niech ktoś wreszcie wymyśli inny sposób na pozbywanie się tego gówna!

Nie cierpię lekarzy, szpitali, przychodni, lekarstw, badań, całego tego zamieszania z serwisowaniem i naprawą ludzkiego ciała. Nie prościej byłoby (spojrzenie w niebo) zaprojektować nas na konkretny przebieg, powiedzmy sześćdziesiąt pięć lat, z gwarancją bezawaryjnej pracy, a potem po prostu na złom, miejsce na parkingu dla nowego modelu? 
Hę?

c.d.n.

Brak komentarzy: