
Otóż, różnie to bywa.
A jak różnie? Tak: czasem człowiek siedzi i myśli, z czego zapłaci rachunek za hydraulika. Bo roboty nie widać, przelewy cieniutkie, a zainteresowanie potencjalnych pracodawców mizerne. Nic, tylko się pociąć, ale i to nie, bo żyletki stare i tępe, a na zakup nowych to się człowiek wolałby nie szarpać. A potem krasz, bum, bang, sypią się okazje jedna za drugą, jakby próbowały wytrzymałości ludzkiego mózgu. Dzisiaj rano, na przykład, z wolna zabierając się do roboty, dostałem propozycję nie do odrzucenia--małe spid translejszyn, cztery strony ekonomicznego bełkotu w dwie godziny. Hardkor niesamowity, Trados się aż spocił. Potem powrót do wspomnianej roboty... ale nie, bo Studio G przypomniało sobie o rozwiązanych kiedyś testach i zadeklarowało chęć, z którą wiązało się przeczytanie miliona trzystu wskazówek, zasad, procedur i wytycznych, a także zalogowanie się i skonfigurowanie panelu rzeczonego studia, zainstalowania ich softu, przeczytania instrukcji do softu (bo to nie taki zwykły soft, co by go niezaznajomiony śmiertelnik mógł obsługiwać)... Dobra, kończymy dwugodzinną zabawę i wracamy... do tej cholernej roboty (po przerwie na obiad), którą trzeba jeszcze raz przerwać, bo trza się wyszykować na korki... Znaczy, kończymy robotę i idziemy do pracy. Wreszcie jakiś odpoczynek (znaczy kor płci żeńskiej mądry, fajny i jeszcze niczego sobie).
...nic to. Jutro zlot ekskoledżowców. Będziem pić piwo i wspominać stare dobre czasy, kiedy nasza drużyna biła wszystkich w piłkarzyki, a prezydent miał ponad 1,5m wzrostu. Tego się trzymam.
4 komentarze:
Jeśli na zlocie ekskoledżowców znajdzie się choć jedna osoba z połowy Twojej grupy zatrudnionej przez BESTa, to ja pozdrawiam serdecznie :)
Żebym tylko wiedział, kto jest aktualnie zatrudniony...;) (o ile wiem, zatrudnienie jedynego okołobestowego koledżowca w naszej bandzie było wątpliwe...)
...ale w imieniu pozdrowionego: dzięki :)
Ależ Ty jesteś zalatany. A mogłeś być hydraulikiem, obiektem pożądania! A tak to jesteś anglistą, jednym z wielu, zlewających się w szarą masę. A zawodówka stała otworem!
No... i byłyby tylko nieustanne rurki, kobiety i śpiew... chyba pójdę, legnę pod zlewem i odkręcę jakieś kolanko, żeby choć na chwilę poczuć, jak to jest żyć pełnią życia ;D
Prześlij komentarz